Na początek chciałbym zacząć od odróżnienia pojęć: wzrost gospodarczy i rozwój. Wbrew dość powszechnym opiniom te dwie sprawy różnią się znacząco od siebie. Wzrost gospodarczy bowiem należy rozumieć przez zwiększenie się określnych wielkości w gospodarce np. PKB w danym czasie. Natomiast rozwój ma charakter jakościowy i odnosi się do poziomu życia ludności. Dlatego dla przeciętnego człowieka dużo istotniejsze wydaje się opisywanie czynników wpływających na rozwój społeczno-gospodarczy. Należy jednak podkreślić, że najważniejszym narzędziem rozwoju jest właśnie wysoki wzrost gospodarczy, do osiągnięcia którego, przynajmniej z definicji, dążą rządzący.
W przypadku rozważań na temat rozwoju społeczno-gospodarczego Polski, analizę należy zacząć od określenia wizji stanu idealnego, do którego chcemy dążyć. Można to zrobić hasłowo np. : "Polska krajem ludzi zamożnych", "Polska krajem zaawansowanym technologicznie", "Polska wykorzystująca potencjał intelektualny mieszkańców" itp. Generalnie przyjmuję, że celami nadrzędnymi dla rozwoju Polski wydają się:
1. Wysoki poziom zatrudnienia
2. Korzystna struktura gospodarki (duży udział pracujących w przemyśle zaawansowanych technologii oraz zaawansowanych usługach)
3. Wysoki poziom płac oraz ich względnie wysoka mediana
4. Turystyka i ekologia jako znaczące sfery w gospodarce
5. Rozwinięta sieć transportowa
6. Rozwinięte budownictwo mieszkaniowe
7. Opieka medyczna o wysokiej jakości i dostępności
8. System edukacji dostosowany do potrzeb rynku pracy
9. Społeczeństwo młode i aktywne
10. Wysoki poziom "mobilności" zawodowej mieszkańców
Te 10 celów rozwoju społeczno-gospodarczego Polski wynika z identyfikacji najważniejszych problemów, które zauważam w naszym kraju. Być może znalazłoby się kilka innych. Ale dążenie do osiągnięcia tych celów, które napisałem powyżej wydaje mi się, że powinno stanowić priorytety rządu. Najważniejszą sprawą, z punku widzenia egzystencji, dla większości ludzi jest praca i to wokół niej powinny toczyć się najważniejsze dyskusje. W moich "10 punktach" praca poruszona jest bezpośrednio w 3 punktach. Jednak pośrednio temat pracy zawarty jest w każdym puncie.
Omawiając kolejne punkty chciałbym się w pierwszej kolejności zastanowić nad punktem 10. "Wysoki poziom mobilności zawodowej mieszkańców". Temat, który właściwie nie istnieje w mediach, a wydaje mi się niezwykle istotny dla rozwoju Polski. Przez jakiś czas o pobudzeniu mobilności Polaków było głośniej za sprawą ministra Michała Boniego, jednak później sprawa ucichła. W Polsce uważa się , że nie jesteśmy mobilnym narodem. Jest w tym trochę racji, bo faktycznie większość z nas jest związana z regionem urodzenia czy wychowania. Jednak podkreślam, że tylko w częsci, ponieważ uważam, że problem mniej tkwi w mentalności, a bardziej w braku instrumentów, które zachęciłyby Polaków do przeprowadzki do miejsc o większych szansach znalezienia pracy. Problem niedostosowania struktury osadniczej do struktury gospodarki jest szczególnie widoczny, jeśli sięgniemy po dane GUS z końca września 2008 roku. Województwa o najmniejszej stopie bezrobocia to woj. wielkopolskie (5,8%),śląskie (6,7%), małopolskie (7%), mazowiecie (7,2%), pomorskie (8%). Te województwa, a szczególnie stolice tych województw oraz ich aglomeracje + aglomeracja Wrocławia i Łodzi stanowią obecnie najważniejsze bieguny wzrostu w Polsce. Natomiast województwa o najwyższej stopie bezrobocia to: woj. świętokrzyskie (13,2%), kujawsko-pomorskie (12,3%) oraz podkarpackie (12,3%). Dla wyostrzenia problemu mogę podać, że stopa bezrobocia w aglomeracji poznańskiej wynosi 1,6 %. Już na pierwszy rzut oka, nasuwa się myśl, aby podjąc takie działania, które zachęcą mieszkańców regionów o wyższej stopie bezrobocia do przeprowadzki do regionów o niższej stopie bezrobocia. Korzyści z tego procesu nie byłyby odczuwalne tylko i wyłącznie dla samych zainteresowanych mieszkańców, ale i dla gospodarki jako całości oraz dla budżetu państwa. I w tym momencie pojawia się pytanie, jak skłonić ludzi do przeprowadzki. Odpowiedź jest w miarę oczywista: dać im pracę i mieszkanie. Nie chodzi jednak o to, aby rozdawać tym ludziom mieszkania, ale o pomoc "państwa" w zakresie: przekonania ludzi, że warto się przeprowadzić, pomoc w wynajęciu mieszkania oraz czasowe dopłacanie wynajmującym, czy pomoc w znalezieniu pracy na lepiej rozwiniętym rynku. Jeśli te 3 sprawy łącznie zafunkcjonują, to jestem przekonany, że mobilność Polaków wzrośnie z korzyścią dla wszystkich.
Przy okazji mobilności, pojawia się powiązany problem niskiego poziomu mieszkalnictwa i budownictwa społecznego. W Polsce od czasów II wojny światowej borykamy się z problemem zbyt małej liczby oraz wielkości mieszkań jak na 38-milionowy naród. Budownictwo społeczne to narzędzie, które może spowodować znaczną poprawę jakości życia mieszkańców oraz stymulować mobilność Polaków i przy tym stanowi niezwykle cenne narzędzie pobudzenia gospodarki w czasach kryzysu, który zaczyna nas powoli dotykać. W końcu nie od dziś wiadomo, że budownictwo to koło zamachowe gospodarki, którego rozwój pociąga za sobą rozwój innych działów gospodarki. Nasi rządzący chyba za mało zdają sobie z tego faktu sprawę. Teraz pojawia się pytanie, co zrobić aby zwiększyć rolę budownictwa społecznego. Na myśl przychodzą mi między innymi takie działania jak: uproszczenie procedur związanych z udostępnieniem terenów pod budownictwo mieszkaniowe wielorodzinne, zastosowanie ulgi budowlanej, gwarancje i dopłaty rządowe dla kredytów hipotecznych na mieszkania do określonego metrażu, wydzielenie podmiotu państwowego, który zajmie się budową mieszkań w ośrodkach dynamicznie rozwijających się i który będzie odsprzedawał mieszkania zainteresowanym na preferencyjnych warunkach, aktywność samorządów w zakresie przygotowania i uzbrojenia terenów pod mieszkalnictwo i wiele innych pomysłów mogących przyczynić się do poprawy stanu mieszkalnictwa w Polsce. Posiadanie mieszkania oraz odpowieniej pracy stanowi wyznacznik jakości życia człowieka. Dlatego działania władz powinno bardzo silnie koncentrować się na pobudzeniu właśnie tej sfery gospodarki.
O pozostałych punktach przy innej okazji;)